1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

„Pożyteczni idioci”. Niemiecka prasa o aferze wokół AfD

Monika Margraf opracowanie
25 kwietnia 2024

Główne niemieckie gazety nie zostawiają suchej nitki na AfD, w której wykryto kolejną aferę szpiegowską.

Maximilian Krah, Tino Chrupalla, Alice Weidel
Maximilian Krah, Tino Chrupalla, Alice WeidelZdjęcie: Ronny Hartmann/AFP

Po Russiagate i doniesieniach nt. działań na rzecz Kremla od kilku dni głównym tematem wokół AfD jest zatrzymanie asystenta głównego kandydata tej partii w eurowyborach. Zarzut to szpiegostwo na rzecz Chin: przekazywanie cennych informacji z działań PE oraz nt. chińskiej opozycji w Europie. Pomimo afery szpiegowskiej poseł AfD Maximilian Krah pozostaje liderem populistycznej partii na wybory do Parlamentu Europejskiego, a partia go broni. Komentatorzy w największych niemieckich gazetach są tym oburzeni.

AfD to „pożyteczni idioci”

„Jeśli nieekstremistyczna część AfD miała rację, że partia ta jest moralnie lepsza od establishmentu, bo zrzesza prawdziwych patriotów z czystymi kontami, powinno być im łatwo się oczyścić. Zamiast tego w letnim podejściu do szemranej relacji Kraha z Chinami i Rosją widać całą podwójną moralność AfD, jeśli w ogóle można tu jeszcze mówić o moralności. Fakt, że teraz skarży się, że rząd i inne partie ją zaatakowały, to kiepski żart, biorąc pod uwagę, z czym po drodze jest samej AfD. Czy jej wyborcom przeszkadza to, że jest tak zdeprawowana? Niestety zdecydowanie za mało. Bo nie wiedzą co robią” – pisze o sprawie „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

„W ostatnich tygodniach AfD została przekształcona nie do poznania. Jako partia, która nie jest alternatywą za, ale przeciw Niemcom. Która tak otwarcie agituje przeciw liberalnej demokracji i zachodnim wartościom, że nie tylko toleruje, ale wręcz dąży do podejrzanych kontaktów z autokratami i oligarchami – i teraz ma jeszcze w swoich szeregach masową sprawę szpiegowską. Przewodniczący Chrupalla i Weidel nieprzekonująco usiłują zminimalizować szkody. Działają bez planu i nieporadnie. Pozostawia to niepochlebny obraz AfD jako ryzyka dla bezpieczeństwa Niemiec i pożytecznych idiotów” – cenia „Kölner Stadt-Anzeiger” z Kolonii.

„Odpowiedzialni są także liderzy AfD”

„Liderzy AfD Alice Weidel i Tino Chrupalla mają problem, by wypchnąć słonia Maksymiliana Kraha ze składu porcelany. Początek europejskiej kampanii wyborczej i prawdopodobnie też większość pozostałych wydarzeń Weidel i Chrupalla rozegrają bez wyraźnego głównego kandydata. Brakuje jednak woli i konsekwencji, by całkowicie wykluczyć z wyścigu” – pisze „Leipziger Volkszeitung”.

Lider AfD przed sądem. Nazisowski slogan

01:05

This browser does not support the video element.

„Ale to nie tylko Krah jest odpowiedzialny za to nieszczęście. Odpowiedzialni są także liderzy partii, którzy nie zapobiegli jego kandydaturze. Bo zarzuty zbyt bliskich stosunków z Rosją i Chinami chodzą za nim od dawna. Od dłuższego czasu podejrzewany o nie był także jego aresztowany pracownik. Głównie z powodów taktycznych wspierał swojego saksońskiego kolegę partyjnego Chrupalla, także  Weidel go nie powstrzymała” – czytamy.

„AfD liczy, że historia wygaśnie”

„Już samo zdemaskowanie chińskiego szpiega w otoczeniu europosła Maximiliana Kraha to skandal. A że przybiera on teraz coraz większe rozmiary to sprawa polityka AfD i przywództwa jego partii – a nie agentów Pekinu. W Alternatywie dla Niemiec to reguła, że jeśli pojawiają się zarzuty przeciw jej prominentnym członkom - jak Björn Höcke, Petr Bystron czy obecnie Krah – w pierwszej fazie partia nie chce o nich nic wiedzieć” – pisze „Volksstimme”.

„W drugiej fazie zainteresowani wyrażają własną niewiedzę, nieświadomość bezprawia i personalnych konsekwencji: Krah ani myśli zrezygnować z kandydowania w wyborach europejskich. Potem następuje faza trzecia: kierownictwo partii udziela mu wsparcia i – podobnie jak sam ludowy pretorianin Krah – liczy, że historia szybko wygaśnie. Tak się nie stanie: polityczna odpowiedzialność Kraha za szpiegostwo na rzecz Pekinu to żadnen mały grzeszek, a palący powód, aby wycofać się z kandydowania” – ocenia gazeta z Magdeburga.

(DPA/mar)