1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Rosnąca inflacja: co teraz czeka konsumentów

Brigitte Scholtes
23 sierpnia 2022

Coraz więcej podwyżek pojawia się na horyzoncie. Ceny półproduktów są od miesięcy wyższe i wyższe. Teraz ten wzrost dociera do konsumentów. Do tego dochodzą drastycznie rosnące koszty energii.

Jak drogie to jeszcze będzie? Klientka w supermarkecie
Jak drogie to jeszcze będzie? Klientka w supermarkecieZdjęcie: Frank Hoermann/SVEN SIMON/picture alliance

Ceny w strefie euro są wyższe niż kiedykolwiek. W lipcu były o 8,9 procent ponad poziomem z lata 2021 roku. W Niemczech ich dynamika jest nieco osłabiona ze względu na interwencje rządowe: wskaźnik wzrostu cen wyniósł ostatnio 7,5 procent. Jednak rabaty na zakup paliwa i bilety kolejowe za dziewięć euro (które za tę cenę umożliwiają podróżowanie przez cały miesiąc wszystkimi pociągami regionalnymi i lokalnymi na wszystkich ich trasach – przyp.) skończą się we wrześniu, a płace prawdopodobnie wzrosną.

I oczywiście wielu usługodawców, na przykład fryzjerzy, będzie musiało dodać do swoich cen wysokie koszty energii. Do tego dojdą dodatkowe dotkliwe dopłaty w przyszłym roku, gdy właściciele mieszkań wyślą rozliczenia indywidualne za 2022 rok. Poprawa zdecydowanie nie jest w zasięgu wzroku.

Dzieje się tak dlatego, że ceny producentów (czyli ceny, które producent żąda za swoje produkty, na przykład rolnik od swojego nabywcy) również nadal mocno rosną. Eksperci oczekiwali, że inflacja w ciągu roku spowolni, ale się pomylili. W lipcu ceny wzrosły o 37,2 procent po wzroście o 32,7 procent w czerwcu, co w ujęciu miesiąc do miesiąca oznacza wzrost o 5,3 punktów procentowych. Głównym powodem był ponownie gwałtowny wzrost kosztów energii, które w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego wzrosły o 105 procent. Gaz ziemny był o 164 procent droższy niż rok wcześniej, energia elektryczna zdrożała o 125 procent, a produkty naftowe o 42 procent. To są główne czynniki napędzające inflację.

Szczyt przekroczony?

Gdyby odliczyć wymienione wyżej czynniki, wówczas ceny producentów byłyby tylko o 14 procent wyższe. – To wciąż jest wysokie tempo wzrostu, ale trend zaczyna się stopniowo zgadzać – mówi Ralph Solveen, ekspert ekonomiczny Commerzbanku. A niektóre surowce, na przykład stal, nawet potaniały. To wskazuje, że prawdopodobnie w ciągu najbliższych kilku miesięcy szczyt zostanie osiągnięty. Solveen ocenia to również jako „pierwszy ostrożny sygnał, że w nadchodzącym roku znów zobaczymy nieco niższe wskaźniki inflacji”.

Do tego czasu jednak ekonomiści liczą się z dalszym wzrostem cen, do dziewięciu procent (w ujęciu rok do roku) lub nawet więcej. – Ale to nie znaczy, że to wszystko było tylko przemijającym straszydłem – ostrzega Solveen. – Raczej wychodzimy z założenia, że ten wskaźnik również potem pozostanie na trwałe na poziomie powyżej dwóch procent. Nadal więc będziemy w fazie dość wysokiej inflacji – wyjaśnia. W każdym razie inflacji, która nadal będzie znacznie przekraczać cel Europejskiego Banku Centralnego (EBC) w zakresie stabilności cen. Ten cel zaś ma priorytet dla banku centralnego, słyszy się coraz częściej od jego przedstawicieli.

Szefowa EBC Christine Lagarde: Inflacja była zbyt długo postrzegana jako „zjawisko przejściowe”Zdjęcie: Boris Roessler/dpa/picture alliance

Bank centralny w opałach

W lipcu EBC podniósł stopy procentowe w strefie euro po raz pierwszy od jedenastu lat. Obserwatorzy oczekują kolejnego takiego kroku na kolejnym posiedzeniu, prawdopodobnie znów o 50 punktów bazowych (0,5 punkt procentowego). – Zakładamy, że krok oczekiwany na wrzesień nie będzie ostatnim, lecz że do przyszłego roku EBC będzie nadal podnosił stopy procentowe, aby potem naprawdę mieć pewność, że przynajmniej weszliśmy ponownie w trend spadkowy inflacji – twierdzi Michael Holstein, główny ekonomista DZ Banku. – Ale zimą gospodarka prawdopodobnie wpadnie w recesję, wtedy więc EBC pewnie zrobi sobie przerwę – przypuszcza ekonomista z Commerzbanku Solveen.

Również konsumenci muszą przygotować się na wzrost cen towarów i usług w następstwie obecnego wzrostu cen producentów. W lipcu ceny producentów żywności były o 21 procent wyższe niż w przed rokiem. Producenci prawdopodobnie przeniosą ten wzrost na konsumentów. Jak zauważa Centrala Konsumencka w Hamburgu, nie zawsze odbywa się to w sposób przejrzysty.

Coraz więcej producentów stosuje bowiem pewien trik: zmniejsza zawartość opakowania, czyli sprzedaje mniejszą ilość za tę samą cenę. Zjawisko nazywane jest z angielska shrinkflacją, Niemcy określają to słowem Mogelpackungen, oszukańcze opakowania. Armin Valet z hamburskiej Centrali Konsumenckiej ma ją na oku już od lat. Ale to właśnie teraz wzrasta liczba skarg konsumentów. Z jego obserwacji wynika, że te ukryte podwyżki cen wynoszą od jedenastu do 33 procent.

Do tej pory z oszukańczymi opakowaniami mieliśmy głównie do czynienia w wypadku produktów markowych, ale coraz częściej problem dotyczy także tańszych marek własnych. A do tego często nie tylko zmniejsza się zawartość opakowania, ale jednocześnie rośnie też jego cena. Najczęściej zdarza się to w sektorze żywności luksusowej, takiej jak słodycze lub przekąski, ale także w produktach drogeryjnych, podczas gdy nie zdarza się to raczej w wypadku podstawowych produktów spożywczych: – Litr mleka jest faktycznie nadal litrem mleka – mówi Valet. Armin Valet spodziewa się, że ten rozwój będzie dynamiczny przez jakiś czas: – Jesienią i zimą będziemy tym z pewnością bardzo zajęci – dodaje.

Ograniczenia dostaw gazu uderzają w zwykłych Niemców

02:09

This browser does not support the video element.

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej